sobota, 26 kwietnia 2014

PROLOG.

17 sierpnia, Madryt.
-Kochanie, wstajemy.. -obudził czule Sergio swoją ukochaną. -Jaki dziś mamy dzień? -zapytał całując ją w czoło.
-Wtorek, chyba. -odpowiedziała lekko rozbudzona Polka ocierając oczy.
-No wtorek, misiu. A co jest 17 sierpnia? -Ola nadal nie orientowała się o co chodzi, ale jak zobaczyła wchodzących Ikera, Cristiano i Marcelo do ich sypiali doznała olśnienia.
-Moje urodziny.. -powiedziała lekko zszokowana, a w odpowiedzi usłyszała urodzinową piosenkę zaśpiewaną przez piłkarzy po Polsku. Gdy skończyli "śpiewać" Marcelo podszedł do niej z tortem na rękach, Iker z kwiatami, a Cristiano złożyć życzenia. -Nie trzeba było, serio. Poszłabym sobie gdzieś na zakupy czy coś, a wy tu takie cyrki odwalacie. -zaśmiała się. -Ale dziękuję bardzo!
-To nie wszystko, pani.. jak masz na nazwisko, cholera nie pamiętam.. -zaczął Marcelo.
-Ale o co chodzi.. a nazwisko, Enerlich. -odpowiedziała mu Ola.
-Dobra, to nie wszystko jak na dziś, jeszcze pani Enerlich. -powiedział piłkarz z naciskiem na
"jeszcze".
-Głupku! -krzyknął Cris w stronę Marcelo. -Zamknij się.. -i dał mu ostrzegawcze spojrzenie.
-Chłopaki co się dzieję? -zapytała zszokowana Ola, a Sergio usiadł obok niej na łóżku.
-Misiu, chcę Ci coś powiedzieć... -powiedział Ramos i wyjął małe pudełeczko z pod łóżka. -Chcesz zostać moją Panią Ramos? -otworzył pudełeczko i wyjął z niego mały, złoty pierścionek.
-Boże, oczywiście! Najpiękniejsze urodziny na świecie, głupku.. Kocham Cię. -powiedziała we łzach i pocałowała swojego nażeczonego. -Chłopaki, dziś mecz! -dodała pośpiesznie.
-Wiemy! -wyszczerzył się Iker. -I dla Pani Ramos go wygramy, haha!
-O kochani! -a z oczu popłynęła jej łza.

5 godzin później, Madryt, Santiago Bernabeu.
Ola z Sarą siedziały już na stadionie w lożach i czekały na początek meczu.
-O jejku, jaki piękny! -wskazała Sara na palec Oli.
-O kuźwa.. zapomniałam Ci powiedzieć, za niedługo zostanę Panią Ramos. -powiedziała Ola, a Sara ją przytuliła. -Zaczyna się mecz! -dodała i obie zapatrzyły się na zmagania Realu i Barcy. Pierwsza sięgała już końca, a wynikiem nadal było 1:0 dla Barcy. Obie coraz bardziej się denerwowały, a emocje na stadionie rosły. Zaledwie sekundy przed zakończeniem pierwszej połowy padł drugi gol meczu. Niestety nie strzelił go zawodnik Realu, tylko Neymar, którego Ola tak nie znosiła. Gdy sędzia odgwizdał koniec pierwszej połowy, Ola poszła do szatni piłkarzy wesprzeć załamanego Sergio.
-Kochanie, to tylko mecz.. -uśmiechnęła się w jego stronę.
-Mecz, który miał być dla Ciebie. -wtrącił się nadąsany Cristiano.
-Oh, idź popraw fryzurkę. -palnęła w nerwach i kontynuowała rozmowę z nażeczonym. -Misiek, mi też smutno, wiesz, że Real jest moim całym życiem.
-Kochasz mnie? -zapytał Sergio patrząc w jej oczy.
-Skąd to pytanie, skarbie kocham najmocniej!
-Uważaj na tego Neymara, błagam..
-Sergio, Ja go nie znoszę... Dobra spadam, zaraz druga połowa. Trzymam kciuki! -i poszła na swoje miejsce.
Druga połowa ewidentnie należała do Realu. Dwa gole Bale'e, jeden Cristiano, a w ostatniej minucie gola strzelił Sergio. Po meczu dziewczyny pobiegły do swoich chłopaków, Sara do Ikera, a Ola do Sergio.
-To było dla Ciebie, gwiazdko! -powiedział szeptem do ucho wtulonej w siebie Oli.
_____________________________________________

Blog o moim Sergio, aww. Zastanawiałam się ostatnio, co by taki Cristian, bohater bloga Viki, czy Sergio mojego bloga zrobił jakby przeczytał go..

Zależy mi na szczerej opinii na temat tego prologu. :)

~ Ramosova.